Wiatr słoneczny i słabnące pole magnetyczne Ziemi

CYKLE SŁONECZNE I SŁABNĄCE ZIEMSKIE POLE MAGNETYCZNE – ROK 2012 Alex Ansary

24. cykl aktywności Słońca, który niedawno się rozpoczął oraz postępujące osłabienie pola magnetycznego planety mogą mieć daleko idące konsekwencje dla ziemskiego klimatu, sieci elektrycznych i ludzkich zachowań .

W niniejszym opracowaniu dokumentuję szereg zmian zachodzących w polu magnetycznym Ziemi, na Słońcu i w Układzie Słonecznym, wyjaśniając jednocześnie niektóre obawy wyrażane przez współczesnych czołowych naukowców.
Wykażę także, w jaki sposób może to dotknąć energetycznie rodzaj ludzki.

Co to jest skażenie elektromagnetyczne?

Telewizja, przekaźniki telefonii komórkowej, linie energetyczne i urządzenia gospodarstwa domowego, które ułatwiają wielu z nas życie, wnoszą również swój wkład do skażenia naszej elektromagnetycznej atmosfery. Rosnąca liczba naukowców, ludzi zajmujących się zawodowo ochroną zdrowia i zaniepokojonych obywateli przekonuje, że te niewidzialne częstotliwości są odpowiedzialne za szereg różnych problemów ze zdrowiem. Tymczasem największemu sprawcy tych skażeń, Słońcu, które może wkrótce ulec ponownemu pobudzeniu, w ogóle nie poświęca się żadnej uwagi.

Pole magnetyczne naszej planety

Magnetosfera jest bąblem magnetyzmu, który otacza Ziemię i chroni nas przed wiatrem słonecznym. Na szczęście, pole magnetyczne naszej planety odchyla większość cząstek wiatru słonecznego, które opływają z dala Ziemię. Podobnie jak wzorce pogodowe na Ziemi, również wzorce wiatru słonecznego mogą zmieniać się bardzo gwałtownie. Nasza magnetosfera szybko jednak reaguje na te zagrożenia i absorbuje te uderzenia. Geofizycy nazywają je geomagnetycznymi burzami, ale ze względu na sposób, w jaki zakłócają one ziemskie pole magnetyczne, można by je również nazwać elektromagnetycznym skażeniem. Ich wizualnym przejawem jest zorza polarna, którą można zaobserwować na nocnym niebie.
Tymczasem w zewnętrznej i w wewnętrznej przestrzeni zachodzą dziwne rzeczy. Pole magnetyczne Ziemi słabnie.
W rzeczy samej to osłabienie zaczęło się 2000 lat temu i 500 lat temu jego tempo nagle wzrosło. W ostatnich 20 latach pole magnetyczne Ziemi stało się nieobliczalne. Aeronautyczne mapy świata, które wykorzystuje się w lotnictwie do lądowania przy pomocy automatycznych pilotów,
muszą być rewidowane globalnie, aby system autopilotów nadal działał.

Gigantyczna wyrwa w polu magnetycznym Ziemi

Pięć satelitów kosmicznych Themis wykryło wyrwę w ziemskim polu magnetycznym dziesięć razy większą od tego, co pierwotnie przypuszczano. Kiedy dochodzi do jej powstania, do środka magnetosfery może wpływać wiatr słoneczny i ją „ładować”, co prowadzi do potężnych burz geomagnetycznych. Zbadanie tego tajemniczego zjawiska jest podstawowym celem misji satelitów Themis wystrzelonych w lutym 2007 roku.
3 czerwca 2007 roku dokonano wielkiego odkrycia, kiedy tych pięć sond przeleciało nieoczekiwanie przez ten wyłom, w chwili gdy się on otwierał. Znajdujące się na ich pokładach czujniki odnotowały strumień cząstek wiatru słonecznego wpływających do magnetosfery, sygnalizując wydarzenie o niespodziewanej skali i wadze.

Jednak ta wyrwa nie jest największą niespodzianką. Uczonych bardziej zaskoczyła i zdziwiła jej niezwykła forma, która wywraca do góry nogami od dawna obowiązujące poglądy na fizykę przestrzeni.

– Początkowo nie mogłem w to uwierzyć – oświadczył David Sibeck, naukowiec z Centrum Lotów Kosmicznych
im. Roberta H. Goddarda zatrudniony w projekcie Themis. – To odkrycie całkowicie zmienia nasze pojmowanie oddziaływań między wiatrem słonecznym i magnetosferą. – Otwór był ogromny, cztery razy większy od samej Ziemi – stwierdził Wenhui Li, fizyk przestrzeni kosmicznej z Uniwersytetu New Hanipshire, który analizował
dane.

– 1027 cząsteczek na sekundę wdzierało się do magnetosfery, to znaczy 1 z 27 zerami – oświadczył Jimmy Raeder, kolega Li z Uniwersytetu New Hampshire. – Ten rodzaj napływu jest o rząd wielkości większy od tego, jaki uważaliśmy za możliwy.
Rozmiar wyrwy zaszokował naukowców.

– Widzieliśmy już podobne przypadki wcześniej – powiedział Jimmy Raeder – ale nigdy w tak wielkiej skali. Cała dzienna strona magnetosfery była otwarta na wiatr słoneczny.

To zmienia nasze pojmowanie wszechświata. Fizycy przestrzeni kosmicznej od dawna uważali, że dziury w ziemskiej magnetosferze pojawiają się jedynie w reakcji na magnetyczne pole Słońca, które jest skierowane na południe. Jednak wielka wyrwa z czerwca 2007 roku pojawiła się w reakcji na słoneczne pole magnetyczne skierowane na północ.

Dla laika może to brzmieć jako coś nieistotnego, ale dla fizyka przestrzeni kosmicznej jest to coś niemal katastroficznego. To oznacza, że dzieje się coś, czego nie przewidziano i co wywołuje przerażenie.

Niespodziewana zapaść tarczy

Naukowcy wiedzą dziś, że wiatr słoneczny naciska na ziemską magnetosferę niemal tuż nad równikiem, gdzie pole magnetyczne naszej planety jest skierowane na północ. Początkowo uważali, że jeśli nadchodząca wiązka słonecznego magnetyzmu jest również skierowana na północ. To oba pola powinny wzmacniać się nawzajem zwiększając magnetyczną osłonę Ziemi i zatrzaskując drzwi przed wiatrem słonecznym. W języku fizyki przestrzeni kosmicznej ukierunkowane na północ pole magnetyczne jest określane mianem „północnego IMF [interplanetary magnctic field – międzyplanetarne pole magnetyczne j” i jest synonimem tarczy ochronnej.

Ku ich zaskoczeniu okazało się, że kiedy pojawia się północne IMF. tarcza ochronna opada. Ten fakt całkowicie wywraca do góry nogami rozumienie tego zjawiska przez wielu naukowców. Kiedy naukowcy badali wyrwę w polu magnetycznym, odkryli, że do ochronnej tarczy Ziemi, gdy poła magnetyczne są jednokierunkowe, przenika dwadzieścia razy więcej wiatru słonecznego. Według Raedera wydarzenia związane z północnym IMF w rzeczywistości nie inicjują geomagnetycznych burz, ale przygotowują dla nich scenę ładując magnetosferę plazmą. Naładowana magnetosfera może wyłoływać zorze, zaniki mocy i inne zakłócenia, do których może dojść w czasie uderzeń CME (Coronal Mass Ejection – Koronalny Wyrzut Masy)2. To oznacza, że uderzenia słonecznych rozbłysków są dwadzieścia razy silniejsze, gdy linie sił pól magnetycznych są zgodne. Pola magnetyczne Ziemi i Słońca będą zsynchronizowane w szczycie cyklu słonecznego. którego spodziewamy się w roku 2012.

Co stanowi siłę napędową ziemskiego pola magnetycznego?

Kiedy prąd elektryczny przepływa przez metalowy przewód, wówczas powstaje wokół niego pole magnetyczne i odwrotnie – przemieszczanie drutu w polu magnetycznym wytwarza w nim prąd elektryczny. To podstawowa zasada, na której opiera się działanie silników elektrycznych i generatorów prądu elektrycznego.

Ciekły metal, z którego zbudowana jest zewnętrzna część jądra Ziemi, przechodzi przez pole magnetyczne, co generuje w nim przepływ prądu elektrycznego, który z kolei wytwarza własne pole magnetyczne i to silniejsze od tego, jakie je pierwotnie wytworzyło. Kiedy ciekły metal przemieszcza się przez to silniejsze pole, wzbudzany jest jeszcze silniejszy prąd, który jeszcze bardziej wzmacnia pole magnetyczne. Ta samonapędzająca się pętla znana jest jako geomagnetyczne dynamo. Materiał zewnętrznej warstwy jądra powoli wnika w wewnętrzne jądro, uwalniając w tym procesie ciepło. Ciepło to napędza komórki konwekcji wewnątrz ciekłego jądra, które utrzymują ruch ciekłego metalu w polu magnetycznym.

Do utrzymania tego dynama w ruchu konieczna jest energia. Ta energia to ciepło wyzwalane z powierzchni stałego wewnętrznego jądra. Ruch wirowy naszej planety powoduje spiralny ruch ciekłego metalu w podobny sposób do tego, w jaki oddziałuje on na wzorce pogodowe na powierzchni Ziemi. Te spiralne zawirowania umożliwiają oddzielnym polom magnetycznym współosiowe ułożenie się i połączenie sił. Bez efektu wywołanego wirowaniem Ziemi pola magnetyczne generowane w ciekłej warstwie jądra znosiłyby się nawzajem i nie dawałyby wyraźnych biegunów – południowego i północnego.

Odwrócenie pola geomagnetycznego

Nowe badania wykazują, że gwałtowne zmiany w ruchu zewnętrznej ciekłej warstwy jądra Ziemi osłabiają w niektórych rejonach powierzchni planety pole magnetyczne.

– Tym, co tak bardzo zaskakuje, to gwałtowna, niemal nagła zmiana zachodząca w ziemskim polu magnetycznym

– oświadczył współautor badań Nils Olsen, geofizyk z Duńskiego Państwowego Centrum Kosmicznego w Kopenhadze.

Według niego wyniki badań sugerują podobnie nagłe zmiany zachodzące jednocześnie w ciekłym metalu 3000 kilometrów pod powierzchnią Ziemi. Naukowcy ustalili, że fluktuacje poła magnetycznego wystąpiły w kilku odległych od siebie regionach Ziemi.

Jak utrzymuje współautorka badań Mioara Mandea z Niemieckiego Ośrodka Badań Nauk o Ziemi w Poczdamie, te zmiany „mogą sugerować zbliżanie się odwrócenia kierunku pola geomagnetycznego”, które w przeszłości zmieniało kierunek setki razy. Ten proces moŜż trwać tysiące lat.

Naukowcy twierdzą ponadto, że osłabienie pola magnetycznego otwiera górne warstwy ziemskiej atmosfery na intensywne bombardowanie naładowanymi cząstkami.

Bombardowanie Ziemi przez promienie kosmiczne

Międzynarodowy zespół naukowców odkrył zastanawiający nadmiar wysokoenergetycznych elektronów bombardujących Ziemię z kosmosu. Ich źródło nie jest znane, ale musi znajdować się blisko Układu Słonecznego i może być zbudowane z ciemnej materii. Wyniki ich badań opublikował magazyn Nature z 20 listopada 2008 roku.

– To wielkie odkrycie – mówi John Wefel współautor badań ze stanowego Uniwersytetu Luizjany.

– Po raz pierwszy zauważyliśmy dyskretne źródło przyspieszonych promieni kosmicznych wyodrębniające się z ogólnego galaktycznego tła.

Aby móc badać te potężne i interesujące promienie kosmiczne, Wefel i jego koledzy przez ostatnie osiem lat wypuszczali balony stratosferyczne nad Antarktydą. Ich ufundowany przez NASA detektor promieni kosmicznych wykrył znaczną nadwyżkę wysokoenergetycznych elektronów. „Źródło tych egzotycznych elektronów musi znajdować się stosunkowo blisko Układu Słonecznego, nie dalej niż tysiąc parseków” – twierdzi współautor badań Jim Adams z Ośrodka Lotów Kosmicznych Marshalla przy NASA (NASA Marshall Space Flight Center).

Galaktyczne promienie kosmiczne są subatomowymi cząstkami przyspieszonymi do prędkości bliskiej prędkości światła przez wybuch odległej supernowej i inne tego typu gwałtowne wydarzenia. Roją się w Drodze Mlecznej, tworząc mgiełkę cząstek o wysokiej energii, które wnikają do Układu Słonecznego ze wszystkich kierunków.

Promienie kosmiczne składają się głównie z protonów i cięższych jąder atomowych z odrobiną elektronów i fotonów urozmaicających tę mieszaninę. Dlaczego to źródło musi być niedaleko? Jak tłumaczy to Adams: „Wysokoenergetyczne elektrony tracą gwałtownie swoją energię w czasie przemieszczania się w galaktyce.
Oddają swoją energię w dwojaki sposób: (1) kiedy zderzają się z fotonami o niższej energii (tzw. odwrotne rozproszenie comptonowskie) i (2) kiedy wypromieniowują część swojej energii przemieszczając się spiralnie przez pole magnetyczne galaktyki”. Wysokoenergetyczne elektrony są więc lokalne, ale naukowcy nie mogą dokładnie określić ich źródła na niebie. Z badań wynika, że powinno się ono znajdować w odległości 3000 lat świetlnych od Słońca. Może to być egzotyczny obiekt, taki jak pulsar, mini kwazar, resztki supernowej lub czarna dziura pośredniej masy (intermediate-mass black hole; w skrócie IMBH).

Pole magnetyczne Słońca

Słońce jest potężnym elektromagnetycznym nadawcą zalewającym planety Układu Słonecznego ciepłem, światłem, promieniowaniem UV i elektrycznie naładowanymi cząstkami. Słońce posiada pole magnetyczne, które wytwarza „jajo” wokół Układu Słonecznego zwane „heliosferą”. Heliosfera ma kształt przypominający łzę z długim cienkim końcem skierowanym w odwrotną stronę w stosunku do kierunku naszego ruchu.

Słońce znajduje się w centrum Układu Słonecznego i wszelkie życie, jakie występuje na Ziemi, zawdzięcza mu swoje istnienie. Gdyby nie było Słońca, nie byłoby nas. To oczywisty naukowy fakt. Stąd wszelkie zamiany, jakie zachodzą na Słońcu, wpływają na każdy żywy organizm. Aktywność Słońca w czasie ostatniego cyklu plam słonecznych była większa niż kiedykolwiek wcześniej.

W ramach jednej ze swoich prac dr Mike Lockwood z Rutherford Appleton National Laboratories w Kalifornii badał aktywność Słońca na przestrzeni ostatnich stu lat. Jak podaje, ogólne pole magnetyczne Słońca wzrosło od roku 1901 o 230 procent. Naukowcy nie rozumieją, co to dla nas oznacza. Część aktywności Słońca w ostatnim cyklu była większa niż kiedykolwiek w znanej jego historii.

Naukowcy twierdzą jednak, że nie wiedzą, co to oznacza.
– Jest oczywiste, że Słońce jest krwią życia na Ziemi – oświadczył Richard Fisher, dyrektor Oddziału Heliofizyki NASA. – W celu złagodzenia możliwych obaw społeczeństwa nieodzowne jest lepsze zrozumienie ekstremalnych wydarzeń pogodowych powodowanych przez aktywność Słońca.

24. Cykl Słoneczny

Według NASA mamy początek kolejnego 11-letniego cyklu aktywności Słońca. Słońce zamienia miejscami swoje bieguny magnetyczne co 11 lat. Biorąc pod uwagę to, że może być ono odpowiedzialne za pewne niekorzystne zmiany klimatu na Ziemi, nadchodząca dekada nie zapowiada się najlepiej dla naszej planety. Najbliższe lata mogą okazać się bardzo znaczące. Zdaniem Raedera: „Wchodzimy w 24. Cykl Słoneczny. Z przyczyn niezbyt zrozumiałych CME-y mają w trakcie parzystych cykli (na przykład w 24.) tendencję do uderzania w Ziemię czołem fali namagnetyzowanej biegunem północnym. Taki CME tworzy wyrwę i ładuje magnetosferę plazmą tuż przed wybuchem burzy. To doskonałe przygotowanie do wielkiego wydarzenia”.

Co 10-11 lat liczba plam obserwowanych na najbliższej nam gwieździe rośnie od zera (jak ma to miejsce obecnie, w roku 2008) do ponad 400. Mimo iż same plamy nie mają wpływu na Ziemię, słoneczne rozbłyski oraz inne zakłócenia wytwarzane przez Słońce w okresie wzrostu liczby jego plam powodują wzrost emisji cząstek (elektronów i protonów) oraz szkodliwego promieniowania świetlnego (ultrafioletu i promieni X), zwanych wiatrem słonecznym. Gdyby nie ochronna tarcza w postaci ziemskiego poła magnetycznego i atmosfery, to bombardowanie tymi cząsteczkami usmażyłoby nas na suchy wiór.

24. cykl plam słonecznych osiągnie maksimum około roku 2012 i może okazać się najsilniejszym od wielu stuleci.

Badania prowadzone w Rosji

Niektórzy rosyjscy uczeni twierdzą, że w Układzie Słonecznym i na jego planetach zachodzą obecnie dokładnie takie same zmiany, jak te, które doprowadziły do wymarcia dinozaurów, kiedy to doszło do katastroficznej zmiany ziemskiego klimatu i wzorców pogodowych, a także przypuszczalnie zamiany miejscami biegunów. W ciągu ostatnich 780000 lat nasza planeta nie zamieniła miejscami swoich magnetycznych biegunów i jest z tą zmianą bardzo opóźniona.
Naukowcy z syberyjskiego oddziału Rosyjskiej Akademii Nauk doszli do wniosku ,że weszliśmy w inny obszar przestrzeni kosmicznej, który ce****e się znacznie wyższym poziomem energii. Rosjanie donoszą o zmianach w przestrzeni kosmicznej, których nigdy wcześniej nie obserwowano. Obserwując czołową krawędź heliosfery, zauważyli blado świecącą energię plazmy.

Rosyjska Akademia Nauk nie podaje żadnych ram czasowych i stwierdza, że przejście od stanu, jaki był znany i zaakceptowany, do tego, jaki jest obecnie, oznacza 1000-procentową zmianę. Rosjanie mówią, że ta zmiana w zachowaniu Słońca zmienia sposób funkcjonowania planet i to, jakie rodzaje życia są one zdolne podtrzymywać.

Twierdzą nawet, nie wyjaśniając jednak tego, że zmienia się sama spirala DNA. Uważają, że kontynuacja ekspansji heliosfery wprowadzi nas w końcu na nowy poziom energetyczny i że przypuszczalnie dojdzie do nagłej ekspansji podstawowych harmonicznych długości fal, jakie emituje Słońce. wypromieniowując z siebie energię, i że ten wzrost emisji energii zmieni podstawową naturę całej materii Układu Słonecznego.

Słońce przyczyną ocieplenia Ziemi i innych planet

Badania dowodzą, że to właśnie Słońce jest rzeczywistym powodem globalnego ocieplenia, jako że wyższy poziom energii Drogi Mlecznej niemal z całą pewnością zmusza je do palenia się w wyższej temperaturze i emitowania większej ilości energii. Z tego samego powodu ociepleniu ulegają takze pozostałe planety Układu Słonecznego, takie jak Mars, Neptun i Pluton. Temperatury podnoszą się na dosłownie wszystkich planetach naszego układu i jest to najwyraźniej nie związane z jakimikolwiek lokalnymi zjawiskami, takimi jak gazy cieplarniane itp. Habibullo Abdussamatow, szef badań kosmicznych w rosyjskim Obserwatorium Astronomicznym Pułkowo w St. Petersburgu przypisuje fluktuacjom na Słońcu zanikanie czap lodowych na Marsie oraz obecny trend globalnego
ocieplenia na Ziemi. Jego komentarze opublikował w sieci National Geographic News.

Benny Peiser, społeczny antropolog z Uniwersytetu Johna Mooresa w Liverpoolu, zajmujący się monitorowaniem badań i danych na temat asteroid, globalnego ocieplenia i innych potencjalnie apokaliptycznych zdarzeń, zacytował ostatnio w swoim codziennym biuletynie elektronicznym wypowiedź z błoga o nazwie Strata-Sphere: „Globalne ocieplenie na Trytonie, księżycu Neptuna, oraz na Jowiszu i Plutonie, a obecnie także na Marsie, zmusiło niektórych [naukowców] do podrapania się w głowę ze względu na to, że być może jest jakaś wspólna przyczyna ocieplenia tych wszystkich planet… Czyżby występował jakiś wspólny dla wszystkich planet naszego Układu Słonecznego czynnik, który sprawia, że wszystkie one doświadczają jednocześnie ocieplenia?”

W trakcie 75-letniego okresu, który zaczął się w roku 1645, astronomowie nie wykryli prawie żadnej aktywności na Słońcu. Wydarzenie to, zwane „Minimum Maundera”, zbiegło się z najzimniejszą częścią .”małej epoki lodowcowej” – 350-letnim okresem zimna, który spowił większość Europy i Ameryki Północnej.

Słoneczne fale dźwiękowe i trzęsienia ziemi

Naukowcy z Europejskiej Agencji Kosmicznej pracujący w ramach misji Ulysses udowodnili, ze dźwięki generowane głęboko wewnątrz Słońca wywołują drgania i wibracje Ziemi. Odkryli, że w tym kosmicznym „chórze” uczestniczy także ziemskie pole magnetyczne, atmosfera oraz ziemskie systemy.

Chociaż te dźwięki przenikają nas, nie jesteśmy w stanie ich usłyszeć, nawet gdybyśmy bardzo się w nie wsłuchiwali. Są zbyt niskie dla ludzkiego ucha, ponieważ ich częstotliwość wynosi od 100 do 5000 mikroherców (1 mikroherc to jedno drgnienie na 278 godzin).

Naukowcy twierdzą, że uzyskane dane dostarczyły ważnych wskazówek w sprawie tego, w jaki sposób te generowane w głębi Słońca dźwięki docierają do Ziemi. Pomiary wykonane przez sondę dalekiego zasięgu Ulisses, umieszczoną w roku 1990 na orbicie wokółsłonecznej, wykazały, że w heliosferze maleje ciśnienie wytwarzane przez wiatr słoneczny.

Uczeni uważają, że kluczowym czynnikiem jest tu magnetyzm. Sugerują, że pole magnetyczne na powierzchni Słońca przejmuje specyficzne tony, określane jako „wibracje typu g”. Część tego pola magnetycznego zostaje później uniesiona przez wiatr słoneczny ze Słońca w przestrzeń międzyplanetarną. Pole magnetyczne wiatru słonecznego reaguje następnie z ziemskim polem magnetycznym, które drga harmonicznie przejmując sygnały typu g. Ruchy pola geomagnetycznego oddziałują na Ziemię i powstają niewielkie, ale łatwo wykrywalne, reakcje, kiedy Ziemia i jej techniczne systemy poruszają się w rytmie Słońca.

Zmiany w Układzie Słonecznym

Atmosfery pięciu planet i Ziemi ulegają zmianom. Ziemska atmosfera wytwarza w swoich górnych warstwach gaz HO, którego nie było wcześniej w takich ilościach jak obecnie.

Naukowcy z Rosyjskiej Akademii Nauk twierdzą, że emisja CFC (freonu) nie ma związku z globalnym ociepleniem. Utrzymują, że atmosfery Jowisza, Urana i Neptuna także się zmieniają. Marsjańska atmosfera systematycznie gęstnieje. Sonda Mars Observer straciła w roku 1997 jedno ze swoich luster, co spowodowało katastrofę. Doszło do tego, ponieważ atmosfera Marsa okazała się dwa razy gęstsza od wyliczonej przez NASA.

Wenus wykazuje znaczny wzrost jasności. Energetyczny ładunek Jowisza wzrósł do tego stopnia, ze obecnie widać tubę jonizującego promieniowania, jaka wytworzyła się pomiędzy jego powierzchnią i jego księżycem Io, którą można zobaczyć na wykonanych ostatnio zdjęciach.

Uran i Neptun również stają się jaśniejsze. Zmianie ulegają pola magnetyczne Jowisza, Urana i Neptuna. Pole magnetyczne Jowisza wzrosło ponad dwukrotnie, zaś pole magnetyczne Neptuna wciąż rośnie. Według Rosjan te trzy planety stają się jaśniejsze i zmieniają się właściwości ich atmosfer, nie wyjaśniają jednak, co oznacza to zjawisko.

Rosjanie donoszą również, że przesunięciom zdają się ulegać bieguny Urana i Neptuna. Kiedy sonda kosmiczna Voyager II przelatywała w pobliżu Urana i Neptuna, ich bieguny magnetyczne, południowy i północny, były dużo bardziej odsunięte od biegunów osi obrotu ustalonych podczas wcześniejszych obserwacji. W pierwszym przypadku odsunięcie wynosiło 50 a w drugim 40 stopni.

Te nowe informacje o zmianach w naszym Układzie Słonecznym pojawiają się w bardzo istotnym dla naszej planety czasie. Niewykluczone że jakieś kosmiczne wydarzenia odgrywają od pewnego czasu rolę w kształtowaniu naszego sposobu życia na Ziemi i że te zmiany na Słońcu, w polu magnetycznym Ziemi i w naszym

Układzie Słonecznym, których jesteśmy obecnie świadkami, mogą być tym czymś, co zmienia nasz świat, jaki znamy, w coś zupełnie innego. Czas przyniesie odpowiedzi na nurtujące nas pytania i niewykluczone, ze ta przyszłość juz się zaczęła…

Fragmenty : http://www.scribd.com/doc/24313330/Cykle-sloneczne

Nexus. Listopad-grudzień’09

O Tomasz Fiedoruk

Z zawodu ekonomista, z pasji fan nowych technologii oraz wydawca kilku serwisów internetowych. Na co dzień pracuje jako manager i doradca w kilku firmach.

Dodaj komentarz