Homeopatia i pamięć wody – cz.7.

Nasza świadomość a pamięć wody

Biorąc pod uwagę, że świadomość człowieka opiera się na procesach kwantowych, staje się oczywiste, że „wszystko zawiera się w naszej świadomości” i „wszystko wie o wszystkim” (piszę o tym szerzej w książce „Biomagnetyzm: cudowna moc w życiu”).

Najprawdopodobniej tym można tłumaczyć np. efekty bioenergoterapeutyczne, wpływ  naszych zachowań – np. modlitwy czy tzw. „dobrych” lub „złych” słów na strukturę wody i pokarmy. Tym również można tłumaczyć doskonałe efekty w hodowli zwierząt poddawanych wpływom określonej muzyki – Bacha, Mozarta, Beethovena, muzyki relaksacyjnej czy ludowej. Przecież dźwięki to nic innego jak fala mechaniczno-akustyczna, która działając na organizm o cechach piezoelektryka wywołuje odpowiednie reakcje profilu elektronowego każdego ustroju.

Tak z pewnością działa terapia oparta o dźwięki wydobywane z tybetańskich mis. Tym również można tłumaczyć odwrotne skutki – nieprawidłowy wzrost i choroby organizmów poddawanych działaniu uciążliwego hałasu lub niektórych rodzajów muzyki, np. typu heavy metal.Przecież już badania hinduskiego naukowca prof. Jagadish Chandra Bose dokonane na początku XX wieku udowodniły – także eksperymentalnie – że istnieje kolosalny wpływ dźwięków na rośliny. Spokojna, klasyczna muzyka przyspiesza ich wzrost, natomiast wszelki uciążliwy hałas lub muzyka gwałtowna, pełna dysharmonii wzrost ten opóźnia.
Hinduski uczony twierdził również na podstawie swoich badań, że rośliny traktowane z miłością i do których przemawia się spokojnie i z najlepszymi uczuciami emitują drgania o częstotliwościach zupełnie innych, niż rośliny poddawane złemu traktowaniu. Dzisiaj problem ten znają doskonale te osoby, które zajmują się uprawą roślin – chociażby w warunkach domowych. Rośliny „lubią” na przykład ciepłe i czułe przemawianie do nich. Reagują wówczas lepszym wzrostem. I na odwrót – narażone na złą atmosferę w domu, przekleństwa i wszelkie negatywne stany uczuć często więdną, ich liście potrafią żółknąć i zasychać.

Teraz odnieśmy to do ludzkiego organizmu – zwłaszcza naszych mózgów. Każdy mózg wytwarza pole elektromagnetyczne w postaci fal o określonych cechach, które wypromieniowuje. Każde wypowiedziane słowo tworzy w przestrzeni fale mechaniczno-akustyczne – również o określonych cechach. W tym momencie osoba myśląca, wypowiadająca się staje się nadajnikiem fal. Osoba, której posyłamy nasze myśli lub słowa staje się odbiornikiem fal.

Charakterystyki wypromieniowywanych fal zależą z pewnością od naszych stanów świadomości, od energii wkładanej w myślenie, wypowiadanie słów. Jaki rodzaj emocji powstanie podczas wypowiadania słów „kocham cię”, a jaki, kiedy wypowiadamy słowa „nienawidzę ciebie”? Jakie będą charakterystyki fal podczas każdej z tych wypowiedzi? Jakie będą również skutki działania tak różnych fal na scalony układ Twojego piezoelektrycznego organizmu, na inne organizmy, pokarmy, wodę?

Gdzież jest więc tu szarlataneria? Dlaczego zamilkł szyderczy śmiech naukowych ortodoksów i faryzeuszy medycyny (coraz mniej licznych, co prawda), kiedy okazało się, że np. akupunktura, akupresura, ziołolecznictwo i inne niekonwencjonalne, „znachorskie” (ale tylko dla ciasnych horyzontów) terapie są skuteczne i nie pociągają skutków ubocznych? To, że nie umiemy jeszcze objaśnić dokładnie i do końca wielu faktów, nie znaczy, że one nie istnieją. Ale nie to jest najważniejsze. Ważniejsze jest z pewnością  zobaczenie siebie jako „skórzanego worka wypełnionego białkowymi układami scalonymi o cechach piezoelektryków w wodnym roztworze” (W. Sedlak), który jest poddawany różnorodnym wpływom. Struktury naszego ciała zapamiętują wszystko, przechowują nie tylko informacje, ale i wszelkie uczucia.

I w tym kontekście pojawiają się pytania: KIM JESTEŚMY? JACY POWINNIŚMY BYĆ? Jaki wpływ mają nasze zachowania na nas samych i innych? Jak duży wpływ na nas i na inne istoty – negatywny lub pozytywny – mają „złe” lub „dobre” słowa wypowiadane, usłyszane? „Czy wpływamy poprzez wodne środowisko – człowiek na człowieka – swoimi myślami, słowami, takimi uczuciami jak zawiść czy miłość? Czy jesteśmy zdolni do programowania siebie i bliskich? Oczywiście, naukowcy to potwierdzili i to, że takie stany jak znużenie, niezrozumiała agresja, rozdrażnienie i wiele chorób mogą pojawiać się jako skutki negatywnego bioinformacyjnego oddziaływania.” (prof. Paweł Goskow, „Mir wody”, www.eko.co.ua).

Czyż potrzeba wejścia aż w bioelektronikę, potrzeba badań i doświadczeń Masaru Emoto, aby dojść do wniosku, że  uczucia złości, gniewu, nienawiści, wulgarne słowa, wstrętne zachowania powodują straszliwe spustoszenia w relacjach międzyludzkich? Niszczą więzi, powodują rozpad, tworzą nieład i chaos. Nie lepiej oprzeć się na  miłości, dobrym słowie, czułym geście? Nie lepiej wybaczać, naprawiać zło, które wyrządzamy sobie nawzajem? Nie lepiej błogosławić świat i ludzi zamiast ich przeklinać?

Jeszcze nie tak dawno w większości domów przed posiłkiem odmawiano modlitwę dziękując za dar pożywienia. Miało to z pewnością pozytywny wpływ m.in. na profil elektronowy pokarmu, czyli wpływało w wybitnie dobroczynny sposób na jakość pokarmów. Stwarzało  jednocześnie  dobry nastrój (powiedzielibyśmy – oddziaływało „dobrą” falą mechaniczno-akustyczną) wśród siedzących przy stole, co odnosiło później zbawienny wpływ również na jakość trawienia.

Dzisiaj posiłek traktujemy zazwyczaj „technologicznie” – mamy dostarczyć ciału niezbędne składniki pokarmowe. Nieważne, w jakiej atmosferze, nieważne, w jakiej kolejności, nieważne, w jakich okolicznościach. Często w atmosferze pośpiechu, poganiania, złości, na byle jak nakrytym stole. Najważniejsze, aby „niezbędne” składniki pokarmowe trafiły do żołądka.

Jeszcze niedawno mówiło się o pożywieniu w postaci uniwersalnej pigułki, w której będzie wszystko, czego organizm potrzebuje. Czy da się jednak wyprodukować „pigułkę” miłości, czułego gestu, ciepłego spojrzenia, miłego dotyku, serdeczności, przebaczenia? Czy nasz organizm tego nie potrzebuje? Czy to nie tyle nasz organizm tego potrzebuje, ale MY? A w końcu czym jest nasz „organizm” – czy tylko kawałkiem myślącego, poruszającego się, wybacz, mięsa? Czyż człowiek nie jest wspaniałym połączeniem ciała i ducha?

Jak oddziałujemy na nas samych, na innych, na cały otaczający nas świat? Czyżbyśmy uważali, że każdy z nas jest wyłącznie indywidualnością niemającą wpływu na wszystko to, co nas otacza, na całą wręcz planetę, na jej świadomość?

Gustaw Fechner, niemiecki fizyk, ma pewnie rację twierdząc, że musi istnieć coś, co jest świadomością planety: „Tak jak mózg człowieka składa się z milionów komórek, tak świadomość planety składa się ze świadomości zamieszkujących ją organizmów.” Wszystkie więc stworzenia mają wkład w intelekt naszej planety i jej biosfery, a ten z kolei jest częścią mądrości całego Kosmosu.

WSZYSTKO   WE   WSZECHŚWIECIE   POSIADA

– MNIEJ    LUB    BARDZIEJ    ROZWINIĘTĄ

– WŁASNĄ  ŚWIADOMOŚĆ.

G.I. Szypow

Każdy z nas wysyła wibracje – i Ty, i ja i cała reszta naszych sióstr i braci – również „braci mniejszych”. Wibracje te ciągle zmieniają swoje parametry zgodnie ze zmianami, jakie zachodzą w naszych nastrojach, uczuciach, myślach, słowach, działaniach w końcu. Czym więc kodujemy naszą planetę, nasze życiowe środowisko? Jakie zmiany zachodzą w polach morfogenetycznych (polach świadomości) planety (o polach morfogenetycznych i naszej świadomości piszę w książce „Biomagnetyzm: cudowna moc w życiu”)?

„Żyjemy w świecie informacyjnego pola w elektromagnetycznym środowisku. Mówiąc obrazowo – składa się ono z komórek, w których zgromadzone i przechowywane są dane mające wpływ zarówno na nas, jak i nasze postępowanie. W organizmie ludzkim istnieją zaś nośniki informacji, które otrzymują dane ze wspomnianych pól. W związku z tym im więcej dobrych myśli będzie się koncentrować w otaczającym nas polu informacyjnym, tym będą one lepiej blokowały negatywne dla człowieka stany. Myślmy o naszych sukcesach, sprawmy, aby nasi przyjaciele wierzyli w nas – problem z pewnością zostanie rozwiązany.” (prof. S. Zenin, www. hacklife.ru).

Posłuchajmy tylko naszych rządzących, zwróćmy uwagę na wiadomości serwowane w mediach. Przecież ciągle nas się straszy. A to trzęsieniami Ziemi, a to ptasią grypą, a to zagrożeniami wynikającymi ze zmian klimatycznych, a to chorobą „wściekłych krów”, a to terroryzmem. Media ciągle powielają kody strachu, a my przyjmujemy je, przetwarzamy i wysyłamy dalej w przestrzeń w postaci fal elektromagnetycznych – sygnałów, które po odbiciu od jonosfery powracają do naszych mózgów i do wszelkich struktur wodnych planety i są tam kodowane, przetwarzane i zapamiętywane.

Kodujemy siebie i pozwalamy kodować informacje strachu, agresji i wszelkie inne negatywne uczucia naszym dzieciom. Komputerowe gry, filmy pełne przemocy, a nawet zabawki-straszydła. Gdzie podziały się chociażby „dobranockowe” programy dla dzieci pełne ciepła, mądrej dydaktyki? Gdzie podziały się miękkie, pluszowe zabawki programujące dzieci na opiekuńczość i łagodność? Zastąpiły je „pokemony” i inne tego typu produkcje oraz wspomniane zabawki-straszydła zniewalające dziecięce umysły i programujące je na agresję.

Całe nasze wychowanie, kultura, sposób bycia i życia w wielu rodzinach, grupach społecznych, a nawet całych narodach oparte są na niewłaściwym paradygmacie nieuwzględniającym potęgi myśli oraz istnienia ducha. Wielu z nas ujmuje człowieka jedynie jako materię, biochemiczny mechanizm. Odbierając ludziom sferę ducha odbiera się im jednocześnie poczucie odpowiedzialności za własne działania. Istnieje wiele spraw, problemów, sytuacji, które przyjmujemy za oczywistą rzeczywistość. „Przyjmujemy…” Bo często są to zwykle jedynie nasze wyobrażenia, iluzje, mity, błędne myślenie, scenariusze, które i tak trafią do kosza,  niemające tak naprawdę nic wspólnego z prawdą. Pora więc na zmianę paradygmatów, ponieważ czas, abyśmy wszyscy pojęli, że wpływamy wszyscy na wszystkich potężną mocą. Pora na zrozumienie, że jesteśmy odpowiedzialni za to wszystko, co produkujemy – „myślą, mową, uczynkiem, zaniedbaniem…” To wyłącznie każdy z nas podejmuje wszelkie decyzje we własnym wnętrzu.

„Każde nasze słowo, jak kropla wody, niesie w sobie harmonię lub dysharmonię naszego wewnętrznego stanu, który wpływa na wszystkich wokół. A wielkie słowa: «Na początku było Słowo…» zobowiązują nie tylko wierzących, ale też i niewierzących, aby zaczęli inaczej myśleć i zrozumieli, że odpowiadamy za każde złe słowo przed Bogiem i ludźmi.” (prof. S. Zenin).

Nie ulega już więc wątpliwości, że istnieje możliwość mentalnego wpływu na wodę. To właśnie dzięki strukturalnej pamięci woda może wchłaniać w siebie, przechowywać i udostępniać wszelkie dane środowiska, w którym przebywała. Ma więc na wodę wpływ muzyka, modlitwa, światło, myśli i wszelkie słowa.

Nie tylko Masaru Emoto, ale też i Wolfgang Ludwig oraz naukowcy rosyjscy doświadczalnie wykazali, że jest to możliwe. Mentalny wpływ potrafi zmienić parametry wody. Istnieją już też możliwości odczytywania informacji zawartych w wodzie, która posiada przecież potężną pojemność energo-informacyjną. Może więc jednak stworzyć komputery z „wodnymi pamięciami”, o czym była już mowa? Szokujące? A dlaczegóż jednak? Powróćmy jednak do zagadnienia możliwości mentalnego wpływu na wodę. „Unikatowość struktur wodnych został zrozumiana zupełnie niedawno. Okazało się, że woda istnieje w zupełnie niewyobrażalnej dla nas postaci, która nazwaliśmy postacią dyferencjalno-fazową. Stan ten pozwala wodzie przyjmo-wać informację, zapamiętywać i przekazywać ją. Woda składa się ze swoistych  komórek, a każda komórka stanowi mikroskopijny komputer i wszyscy my jesteśmy zbudowani na bazie takiego biokomputera. (…) Przeprowadziliśmy eksperymenty, uważam, że na dobrym akademickim poziomie, dotyczące zdalnego wpływu mentalnego na stan wodnego środowiska. Zauważyliśmy zjawisko wpływu na wodę, jakby przeniesienia, choroby konkretnego człowieka na strukturę tej wody. Potem do wody dodawaliśmy infuzory [infuzor, czyli płyn infuzyjny – jałowy, przeciwdziałający gorączce roztwór wody podawany dożylnie jako wlew kroplowy lub przy pomocy pompy infuzyjnej – przy. autora], które przestawały działać. Eksperyment powtarzaliśmy wielokrotnie i dość dokładnie.” (prof. Stanisław Zenin, www.gelax.ru).

Raz jeszcze: „Zauważyliśmy zjawisko wpływu na wodę, jakby przeniesienia, choroby konkretnego człowieka na strukturę tej wody.” I jeszcze jeden, charakterystyczny w swojej wymowie, cytat: „(…)niemal wszystkie zjawiska, zachodzące między wodą i rozpuszczanymi w niej substancjami, są formą informacyjnego współoddziaływania. Przypomniawszy sobie, ile wody zawiera organizm ludzki, zrozumiałe stają się mechanizmy wielu zewnętrznych wpływów na człowieka. W swoim instytucie Zenin zajmuje się sprawdzaniem zdalnego działania na wodę uzdrowicieli i metafizyków.

Przebieg doświadczenia jest następujący. Destylowaną wodę o wysokim stopniu czystości nalewa się do dwóch menzurek. Jedną z nich podaje się uczestnikowi eksperymentu, a druga stanowi próbkę kontrolną. Następnie mierzy się przewodność elektryczną obu porcji wody – „naładowanej” i porównawczej. Przeciętny człowiek oddziaływujący myślowo na wodę zmienia jej przewodność elektryczną zupełnie nieznacznie. Według słów Zenina, pewnego razu przyszedł do niego jeden z uzdrowicieli, który twierdził, że potrafi przenosić ezoteryczną karmę chorego na wodę. Uczony podał mu menzurkę, a on na niej mocno skupił swoją uwagę. W porównaniu z próbką kontrolną destylat w menzurce uzdrowiciela zwiększył swoją przewodność elektryczną kilkukrotnie!

Metafizycy powiadają, że mogą wytwarzać wodę „żywą” i „martwą”. Czym jedna różni się od drugiej? W pierwszej przewodność elektryczna jest większa niż w próbce kontrolnej, a w drugiej – niższa.

Jak taka woda działa na organizmy żywe? Aby odpowiedzieć na to pytanie, przeprowadza się testy biologiczne, sprawdzające działanie „napromieniowanej” wody na mikroorganizmy. Najprostsze z nich, jednokomórkowe zanurza się w próbce kontrolnej, na którą człowiek nie miał wpływu oraz w tzw. „martwej” wodzie. W oczach biologów, współpracowników Zenina, odmalowało się prawdziwe przerażenie, kiedy umieścili swoje ukochane mikroorganizmy w „martwej” wodzie, którą „zaczarował” wspomniany uzdrowiciel. Zwykle w „martwej” wodzie jednokomórkowce przestają się aktywnie poruszać, zamierają, skoro tylko wpadną do wody. Tym razem jednak nie zginęły one w zwykły sposób, lecz rozpoczął się proces rozpuszczania ich błony komórkowej!” („Niezwykłe właściwości zwykłej wody”, dr inż. Sergiy Filin, Politechnika Szczecińska, 27.10.2005, http://wentylacja.com).

Jakie może powodować to skutki? Zastanówmy się nad tym. Pamiętajmy, że woda ciągle krąży na naszej planecie w zamkniętym obiegu. Jak powiedzieliśmy na początku książki – nie ubyła na Ziemi, ani nie przybyła nawet jednak kropla wody. Idea krążenie wody dotyczy również stykania się wody z tzw. polami zbiorowej świadomości całej ludzkości (piszę o tym w książce „Biomagnetyzm: cudowna moc w życiu”). Każda kropla wody, każda jej molekuła przechodzi cały pełny cykl obiegu w przyrodzie zapisując, przechowując, a później przekazując ogrom wszelkich informacji.

Ocenia się, że ok. 0,005% całej światowej wody uczestniczy bezustannie w procesie jej krążenia. Kropla wody przebywa przeciętnie ok. 9 dni w atmosferze nasycając się informacjami z pól zbiorowej świadomości. Jeśli trafi jako woda opadowa na powierzchnię Ziemi, to może przetrwać w jej lodach ok. 40 lat, jeziorach – 100 lat, zaś w różnych warstwach gleby od 200 do 10 tysięcy lat. Cząsteczka wody może przetrwać we Wszechoceanie nawet 40 tysięcy lat, zanim ponownie wejdzie do obiegu.Przez cały ten czas woda posiada nabytą informację. Może – to oczywiste – przetwarzać, zmieniać ją itd. Tylko na jaki inny rodzaj, jeśli przede wszystkim powielane są kody strachu, agresji, nienawiści?

Czym więc zanieczyszczamy wodę? Czy ktokolwiek z nas zastanawia się nad tym? I czy tylko zanieczyszczenia chemiczne i wibracyjne od nich pochodzące sa jedynymi zanieczyszczeniami wód? A co z zanieczyszczeniami pochodzącymi od naszych myśli? Tych najgorszych myśli, rzecz jasna. Wszelkie uczucia zmęczenia, nienawiści, agresji, złych nastrojów, rozdrażnienia, zawiści, zazdrości itp. stanów, a także wszelkich chorób mogą być konsekwencją negatywnego wpływu energo-informacyjnego przenoszonego mentalnie na duże odległości. Przecież dla myśli odległość nie istnieje.

Możliwe, że wielu z nas słyszało o tajnikach tzw. „czarnej” magii mających na celu wywołanie negatywnych skutków  w życiu zaatakowanego – jego zdrowiu, karierze itd. Niektórzy traktują to jako zabobon, jakiś przerażający relikt przeszłości. A jednak  wspólne cechy dotyczące tego zagadnienia łączą różne kultury i narody. Różni „magowie”, „czarownicy”, posługiwali się krwią, śliną, limfą i innymi płynami ustrojowymi ludzi odprawiając nad tymi płynami, zawierającymi przecież wodę, tajemne zabiegi. „Zarażone” płyny miały przenosić na odległość, bez bezpośredniej styczności lub poprzez skryte podanie niewielkiej tylko dawki, destrukcyjne informacje do ciała zaatakowanego. Niemożliwe? Absurd? Ciemnota?

„Jest nawet możliwość zbiorowej psychozy, gdy jedna osoba zaraża swoim stanem psychopatycznym drugą.” (Julia Poljakowa, dyrektor Instytutu Badań Mózgu Rosyjskiej Akademii nauk, newsru.com, ŁC). W jaki sposób do takiego „zarażenia” może dojść? A czy historia nie zna takich przypadków – nawet na masową skalę?

Woda poprzez energoinformacyjne oddziaływania biopól tworzy i utrzymuje więź z człowiekiem, który bez wody nie mógłby funkcjonować. Jeśli w organizmie ludzkim zachodzą jakiekolwiek zmiany, to uwidacznia się to szybko w strukturach wodnych. Szczególnie zaskakującym jest fakt, że można oddziaływać odpowiednio na wodę, która zapamiętała wcześniej samopoczucie danego człowieka. Wówczas w jego zachowaniu i zdrowiu również zachodzą zmiany.

Wśród wielu naukowców istnieje opinia, że przyczyną licznych burz i huraganów, potwornych w swojej sile niszczenia tornad i orkanów mogą być zanieczyszczenia energoinformacyjne środowiska pochodzące od naszych ludzkich zachowań – myśli słów i czynów. Przecież podobne przyciąga podobne. Kosmiczne prawo rezonansu działa zawsze. „Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz…”, „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie…”, „Co posiejesz, to i zbierzesz…” Wtłaczamy do całego otaczającego nas środowiska , do wszelkich wód wibracje destrukcji i dziwimy się później, że spotykają na tragedie?

MUSIMY   WIĘC   BYĆ

OSTROŻNI   I   ODPOWIEDZIALNI

ZA   KAŻDE   NASZE   SŁOWO

ORAZ   MIEĆ   ŚWIADOMOŚĆ,

ŻE   PONOSIMY   ODPOWIEDZIALNOŚĆ,

ŻE   WPŁYWAJĄ   ONE   NA   NASZE DZIECI,

NA    WSZYSTKICH   WOKÓŁ,

NA   STAN  ZDROWOTNOŚCI   WODY,

KTÓRĄ  PIJĄ  WSZYSCY.

Prof. Ludmiła Bołotowa, Rosyjska Akademia Nauk

„Znamy wiele przypadków wyrzucenia wielorybów czy delfinów na brzeg, choć skład wody nie uległ zmianie i nie mógł wpłynąć na takie zdarzenie. Jednak zgodnie z naszymi najnowszymi danymi, na skutek wpływu zewnętrznych czynników zmienia się struktura wody. Ma to dramatyczny wpływ na żywe organizmy.” (S.Zenin).

Czy woda jest zdolna do samooczyszczania się z tego typu zanieczyszczeń? Owszem, z pamięci wody te wszystkie informacyjne śmieci, wpływy, są usuwane w momencie jej parowania, później skraplania i zamarzania. Również woda, którą otrzymamy w wyniku topnienia lodu, jest wodą informacyjnie czystą. Także woda w postaci opadów deszczu, śniegu czy woda z topniejących lodowców jest wolna od zanieczyszczeń mentalnych jest to więc szansa – dla całej ludzkości – na przemianę naszej mentalności, na zmianę sposobu myślenia o roli wody zarówno w ludzkim organizmie jak i całym organizmie planety.

Tylko jak długo może to jeszcze trwać? Jak długo mogą być dawane nam szanse? Jak dużo błędów jeszcze popełnimy, aby dojść w końcu do wniosku, że jedynie inne spojrzenie na istotę człowieczeństwa i powrót do wypracowanych przez wieki zachowań może poprawić naszą ludzką egzystencję? Czy postępy cywilizacji mają sprowadzać się wyłącznie do technicyzacji życia w każdej jego dziedzinie?

JEDYNA   NASZA   SZANSA   NA   BEZPIECZNE   ŻYCIE

W   HARMONII   I   RÓWNOWADZE   –

TO   ROZWÓJ   DUCHOWY   KAŻDEGO   Z   NAS.

Ktoś powie, że piszę bzdury. Niech mówi. Dołączy najwyżej do mało chwalebnego grona tych ludzi – również z tytułami naukowymi, którzy wbrew faktom mówią im: „NIE!”. To już nie naukowcy, a „naukAwcy” – zamknięci w swojej nabytej wiedzy jak w wieży z kości słoniowej i broniący zaciekle dogmatów i paradygmatów, zaskorupiali w uporczywym oporze. To właśnie tacy ludzie potrafią twierdzić, że coś „nie istnieje”, bo „nie da się tego udowodnić”, bo „to wbrew logice”, bo „to nienaukowe”, „nieracjonalne” itd. itp.

GŁUPSZYM    OD    NIEUKA

JEST    GŁUPIEC    UCZONY.

Molière

Nauka ma badać zjawiska, szukać odpowiedzi, odpowiadać na pytania, a nie zamieniać się w salon szyderców. „Zdaję sobie sprawę z tego, że to nie jest możliwe, to przeczy logice, ale niech ktoś mi wytłumaczy, dlaczego TO istnieje?” – kiedyś taki tekst zanotowałem, o ile pamiętam, była to wypowiedź jakiegoś naukowca…

Fakty pozostają faktami. Można określić je jako totalną bzdurę, szukanie tanich sensacji, „nienaukowość” itp. Zawsze można właśnie w taki sposób określić to, co odbiega od przyjętych przez nas stereotypów, to, czego jeszcze nie rozumiemy, co nas szokuje. Historia ludzkości zna mnóstwo podobnych przypadków. Fakt, że woda jest w stanie maga-zynować informacje jest całkowicie oczywisty dla medycyny energetycznej. Natomiast ortodoksyjni naukowcy określają to mianem szarlatanerii.

UCZONOŚĆ   CZĘSTO   UTWIERDZA   UCZONEGO

W   MNIEMANIU,

ŻE   PRZYRODA  NIE   MA  PRZED   NIM

NIC   UKRYTEGO.

Czy łatwo każdemu z nas przyjąć do wiadomości i świadomości takie „herezje”? Oczywiście, że nie, ponieważ jest to coś zupełnie innego w porównaniu z dotychczasowymi ideami i posiadaną przez nas wiedzą. To, że nie umiemy jeszcze objaśnić dokładnie i do końca wielu faktów, wielu zjawisk, nie znaczy, że one nie istnieją. Próby wtłoczenia niezrozumiałych zjawisk w ciasne ramy przyjętych paradygmatów tylko dlatego, że obecnie, czy też dzisiejszymi metodami nie można ich udowodnić czy wyjaśnić do końca są, mówiąc delikatnie, krótkowzroczne.

DUŻA   WIEDZA   POMAGA   WIERZYĆ,

MAŁA   PRZESZKADZA.

Co więc pozostaje? Upierać się przy swoim, trwać przy dogmatach, czy też poznawać, zgłębiać rzeczywistość? Czy ktoś 100 lat temu myślał, że będziemy latać w kosmos, że będą telefony komórkowe, że będziemy przeszczepiać serca i inne narządy? A przecież w dawnych wiekach pojawiały się przepowiednie (pewnie były to przekazy prekognicyjne), że w powietrzu będą latać „stalowe ptaki wożące w swoich brzuchach ludzi”, że w domach będą „skrzynki, w których można będzie zobaczyć cały świat”, że „cała ziemia będzie splątana pajęczyną” (radio- i telefonia) itd.

W każdym bądź razie „Fizykom łatwo się pogodzić z faktem, że nie bardzo rozumieją, co dzieje się z przeogromnymi galaktykami czy niewyobrażalnie maleńkimi kwarkami. Wielu natomiast traci spokojny sen, a niektórzy i zdrowy rozsądek, gdy okazuje się, że zupełną zagadką jest zachowanie zwykłej wody wystawionej na działanie dźwięku.” („O zamianie dźwięku w światło – ATOMOWA DYSKOTEKA”, Stanisław Mrówczyński, Polityka Nr 4/2000r.).

Co więc jest z tą wodą, z jej pamięcią i wieloma niezwykłymi właściwościami? Prawda czy fałsz? Fakty, czy iluzje?

„Poniżej przedstawię opinię na temat «pamięci wody» pochodzącą od wybitnego fizyka włoskiego, opinię zaczerpniętą z książki Philippe Alfonsi poświęconej Jacques’owi Benveniste p.t. „W imię nauki” (oryg. „Au nom de la science”). Są to rzeczy dobrze znane. Są jednak także rzeczy mniej znane. Jeśli mianowicie ściśniemy dużą liczbę molekuł wody, kiedy zatem woda staje się bardzo gęsta, odległości pomiędzy molekułami stają się rzędu chmury elektronowej. Nie ma tam prawie próżni, w odróżnieniu od gazu, gdzie odległości pomiędzy molekułami są bardzo ważne. Gęstość wody jest czymś mało zrozumiałym.

Kiedy weźmiemy ładunek elektryczny w próżni, to pojawia się wokół tego ładunku silne pole elektryczne. Tymczasem woda w jakiś sposób stwarza ekran (osłonę) wokół swoich ładunków – i to zjawisko nie do końca rozumiemy. Lub jeszcze inaczej: dlaczegóż to potrzeba energii na to, by wyciągnąć z wody pojedynczą molekułę?

Są to intrygujące pytania i, póki co, trzeba być szczerym i powiedzieć, że nie znamy na nie odpowiedzi.”(http://arkadiusz.jadczyk.salon24.pl/53801.html 27.12.2007)

Pora kończyć temat. Podsumujmy więc: „Fenomen strukturalnej wody pozwala przypuszczać, że wszystko, co się dzieje wokół, łączy ze sobą wszystkie systemy życia i każdy z nas jest ogniwem w nieskończonym łańcuchu przekazywania informacji. Dodatkowo każdy z nas jest źródłem informacji. Każde nasze oddziaływanie, myśl, emocja, wypowiedziane słowo oddzielają się od nas i są zapisywane w strukturach wodnych. Informacyjny «brud» zatruwa wodę osadzając się w jej pamięci.” (rekapitulacja z dokumentalnego filmu „Wielikaja tajna wody” – „Wielka tajemnica wody”, 09.04.2006 r. , telekanał „Rossija”).

WODA   ZAPAMIĘTUJE   DŹWIĘK,

ŚWIATŁO,   KOLOR,     MUZYKĘ,

MYŚLI,   IDEE,   MODLITWY.

CZŁOWIEK   SKŁADA   SIĘ   PRZECIĘTNIE

W  75%   Z   WODY,

WIĘC   WSZELKIE    ODDZIAŁYWANIA

PROGRAMUJĄ   WODĘ,

Z    KTÓREJ   SIĘ   SKŁADAMY.

 

 

Koniec części 7. – przedostatniej.

Autor: Janusz Dąbrowski ©
Fragment książki autora „Sekrety wody

Wszelkie prawa zastrzeżone
All rights reserved

Zamieszczenie całego artykułu na innym serwerze czy w publikacji drukowanej jest możliwe tylko za zgodą autora. Domyślnie autor zgody nie udziela. Istnieje możliwość uzyskania takiej zgody poprzez bezpośredni kontakt z autorem: [email protected]

O Janusz Dąbrowski

Od lat zaj­muję się po­pu­la­ry­za­cją zdro­wego stylu życia pro­pa­gu­jąc pro­fi­lak­tyczny PRO­GRAM “ZDRO­WIE”. Za­gad­nie­nie obej­muje nie tylko sferę ciała – rów­nież sprawy psy­chiki, na­szych dusz.

Dodaj komentarz